Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/018

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Elwin.

Jak będzie można najprędzéj.

Dormund.

Jakież ziemskie nazwisko anioła?

Elwin.

Piękna Antonja, córka Karola Warskiego, naszego sąsiada.

Dormund.

Sąsiedzka zatém przysługa.

Elwin.

Kocham ją niepojętą siłą, szalenie, wściekle!

Dormund.

A ona?

Elwin.

Kocha mnie także.

Dormund.

Także wściekle?

Elwin.

Kochamy się wzajemnie.

Dormund.

Taką rzeczą nie trać czasu daremnie, przez szybki zrobisz nie wiele. Idź do ojca, proś go o córkę.

Elwin.

Nie głupim!

Dormund.

Być może. Ale bez tego trudno się obejść.

Elwin.

Trzeba jeszcze temporyzować; nagląc rzeczy, dostałbym odkosza niezawodnie. Tam nie przystąp...