Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom IX.djvu/014

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dormund (w krześle na ruletach zwróciwszy się do Elwina — p. k. m.)

Grałeś?

Elwin.

Grałem.

Dormund.

Przegrałeś?

Elwin.

Przegrałem.

Dormund (zwraca się do bióra).

Zgadłem. Od pierwszych słów zgadłem. Jak tylko wpadasz w sentymentalność, pewnie ustrzeliłeś bąka. A jak zaczynasz melancholizować, ja płakałbym rzewnie, bo mnie czeka nieomylna przemowa do mojéj kieszeni.

Elwin.

Dormundzie! jałmużny przecież nie dajesz.

Dormund.

Tego nie powiedziałem.

Elwin.

Co kiedy wziąłem od ciebie, zapisuję zawsze — utrzymuję dokładną ewidencyę długu.

Dormund.

Dobre i to.

Elwin.

Oddam ci kiedyś — wszystko razem.

Dormund.

O oddaniu niech mowy nie będzie — proszę cię tylko, abyś ewidencyj nie powiększał.