Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/279

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Grzegotka.

Co, Tatary? (chce uciekać, szeregowiec go zatrzymuje)

Doręba.

Uspokójcie się. My bierzemy na siebie obronę Osieka.

Urszula.

Dobry panie Dorębo!

Doręba.

Teraz słowo waszeci.

Tobiasz (łącząc go z Kasią).

Dotrzymuję — szczęść Boże!

Kasia.

Jestem twoją na zawsze.

Doręba.

Bądźcie zgodni, uprzejmi, stali w małżeństwie — wyrzeknijcie się wzajemnie władzy, znajdziecie przyjaźń; wyrzeknijcie się rządów, a znajdziecie szczęście.

Makary.

Teraz dajcie miodu. Wiwat państwo młodzi! —