Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Doręba.

Co słyszę? O rozkoszy! kochałaś mnie we śnie?

Urszula.

Rozczuliłam się, wyznać trzeba.

Doręba.

Chceszże tylko na jawie być okrutną?

Urszula.

Muszę.

Doręba.

Możesz mnie uszczęśliwić, królowo osoby mojéj.

Urszula.

Chciałabym, drogi Janie.

Doręba.

Od twojej woli zależy.

Urszula.

Jakim sposobem?

Doręba.

Wstrzymaj sąd do jutra.

Urszula.

Czemuż go na zawsze oddalić nie mogę! Ach! czemuż tak nagle, bez mojej wiedzy tu przybyłeś? — Czemuż się wdałeś z mężami, i do tego jeszcze z moim? o nieszczęśliwy!

Doręba.

Zbłądziłem, ale zbłądziłem z miłości. Przybywam,