Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/175

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Makary.

Fiat!

Kasia.

Niewielkaby szkoda była.

Doręba.

Cóż stryj na to?

Kasia.

Stryj go nie lubi, ale...

Doręba.

Ale?

Kasia.

Ale stryjanka.

Makary.

Tu sęk!

Doręba.

Ta zawsze mi na zawadzie.

Kasia.

Z pewnością jeszcze nie wiem, ale zdaje mi się że się z sobą rozumieją. On jest nieodstępny, zawsze nadskakuje, wszystkiemu potakuje, a pochlebia co słowo; ona zato żadnéj sposobności nie opuści sprowadzenia nas sam na sam.

Doręba.

Krew mi się burzy! ten hultaj ośmiela się ciebie kochać.

Makary.

Wara mu! bo nos niepewny.