Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Bobiné.

Pan Czesław się śmieje?

Czesław.

Śmieję się w rzeczy samej, bo nie bardzo wierzę.
Dlaczegoż miałby Zdzisław taić się w téj mierze?

Bobiné.

Dlaczego? to zagadka.

Zofia.

Od ciebie zadana.

Czesław (na stronie).

Sfinks jest, ale gdzie Edyp?

Bobiné.

Że jestem kochana,
Zaraz wam tu przysięgnę.

Zofia (porywczo).

Nie, to być nie może.

Bobiné.

Ach, tysiące dowodów jak zechcę to złożę.

Czesław.

Aby jeden.

Bobiné.

Powiem więc chociaż się zapłonę.

Czesław.

Ho! ho!

Bobiné.

To przez Smakosza odkrycie zrobione,
Ten portret, jest... jest moim.

Zofia (na stronie).

Ha! to nadto boli!