Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/062

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Może mnie i uniża ten zbytek bojaźni,
Lecz me serce nawykło do twojej przyjaźni
I z dzieciństwa ostatniej pamiątki zatrata
Tak bardzo mnie sierotą uczyni wśród świata

Zdzisław (na stronie).

Nie, to nad moje siły.

Zofia.

Kiedym tu wracała,
Ledwie nie w tém pociecha moja była cała,
Że zobaczę, przebiegnę, zwiedzę z tobą razem,
Te miejsca, kędy wszystko lat naszych obrazem;
Gdzieś ty, już trochę starszy, towarzysz mój stały,
Wpajał myśli... co kiedyś zasmucić mię miały.

Zdzisław (na stronie).

Zgubię się, ale wyznam.

Zofia (zasłyszawszy).

Jakieżto wyznanie?
Powiedz, któż jest nad twoję przyjaciółkę w stanie...

Zdzisław (na stronie).

Przyjaciółkę!....

Zofia.

Troskliwiéj twój smutek uśmierzyć?
Powiedz.

Zdzisław.

Nie, nie... mylisz się, nic ci nie mam zwierzyć.

Zofia.

Może ci jest niemiło w moim domu bawić?

Zdzisław.

Czyliż...