Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/051

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.
Bobiné.

Ha! łakomy Baronie, gdzie jest moja kaszka?

Baron.

Kaszka?

Bobiné.

Zjadłeś ją gwałtem, bez względu i sromu,

Baron.

Nie zjadłem, ale jeśli kto co połknął w domu,
Wszakże Smakosz przyjechał.

Bobiné.

Przyjechał?

Baron.

Dziś rano.

Bobiné.

A więc przebacz, Baronie, źle mi powiedziano.

Baron.

Gdy mi prawo przebaczać udzielasz łaskawie,
Przy zupełnym odpuście warunek postawię.

Bobiné.

Żarłok! gdzie odpust?

Baron.

Mówię, że odpuszczę winę,
Jeśli mi zechce pomódz nadobna Bobiné.

Bobiné.

Pomódz? w czém?

Baron.

Przed Zofią rzucić słówko czasem,
Do roztrzygnienia rzeczy zachęcać nawiasem;
Bo jakie będzie, już wiem, nie o to mi chodzi,
Ale względem pośpiechu namowa nie szkodzi.
Co się tyczy wdzięczności, proszę być spokojną,
Choć wiele zasłużoną, więcéj będzie hojną,