Strona:PL Aleksander Fredro - Dzieła tom III.djvu/017

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Krupkowski (z udanym przestrachem).

Cóż się to dziś stało?

Bobiné.

Kaszka na bulionie...

Krupkowski (jak wyżej).

Cóż?

Bobiné.

Dawaj tu rozkazy!
Wszak jeszcze wczoraj wieczór, raz po raz, trzy razy,
Rozkazałam, by kaszka była na dziś rano.

Krupkowski.

Na mojem oczy widział, jak z kuchni wydano.

Bobiné.

Wydano, przyniesiono i dano mopsowi;
Bo u nas we Francyi, każdy mu to powie,
Psóm tylko, by ostudzić, leją na talerze,
Dla ludzi są supierki.

Krupkowski (z przesadną gorliwością).

Bardzo temu wierzę,
I zaraz....

Bobiné.

Zaraz, już, jest, lube w Polsce słowa;
Ale, dawajcie kaszkę — kaszka nie gotowa.
Smiesznie, że każdy robi, co mu się podoba,
Śmieszniej, że taka jak ja, znosi to osoba.

Krupkowski (na stronie).

Osoba! hm! myślałbyś, że ze krwi książęcej,
A to nad guwernantkę, ani jota więcej.





SCENA III.
Panna Bobiné, Krupkowski, Zdzisław.
Bobiné.

Ach, Zdzisław! o mój Boże, jakże nagle wchodzi!