Strona:PL Aleksander Dumas - Wicehrabia de Bragelonne T1.djvu/62

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została uwierzytelniona.
    —   62   —

    — Bordeaux siedem miljonów.
    — Dochody główne siedem miljonów... Nieruchomości dziewięć miljonów... tak... napisałeś już, Bernouin?..
    — Już, monsiniorze.
    — W gotówce sześćset tysięcy liwrów... wartości rozmaite dwa miljony... a!... zapomniałem, ruchomości rozmaitych zamków...
    — Zamków... czy dodać koronnych?.. — zapytał Bernouin.
    — Nie trzeba... to się samo przez się rozumie. Napisałeś już, Bernouin?..
    — Już, monsiniorze.
    — No a cyfry?..
    — Podpisane jedna pod druga.
    — Dobrze. Teraz dodaj je razem...
    — Nie, monsiniorze, brak jeszcze siedmiuset czterdziestu tysięcy liwrów.
    — A!.. — zawołał Mazarini ze źle ukryta złością. — Niema jeszcze czterdziestu miljonów?..
    Bernouin raz jeszcze przerachował cyfry.
    — Nie, monsiniorze, brak jeszcze siedmiuset czterdziestu tysięcy!..
    Mararini kazał podać sobie rachunek i przeglądał go uważnie.
    — Wszystko jedno — wtrącił Bernouin — trzydzieści dziewięć miljonów, dwieście sześćdziesiąt tysięcy liwrów... zawsze to ładny grosz!..
    — Ah, Bernouin... chciałbym to widzieć w szkatule królewskiej..
    — Wasza Eminencja mówił przecież przed chwila, iż pieniądze te należą do króla...
    — No, naturalnie... to przecież jasne... to oczywiste... ale te trzydzieści dziewięć miljonów mają już swoje przeznaczenie, nawet brak nam jeszcze dużo!..
    Bernouin uśmiechnął się po swojemu, to jest jak ten, kto wierzy w to tylko, w co chce wierzyć, i zajął się przyrządzaniem napoju na noc dla kardynała, poczem poprawił jeszcze poduszkę i wyszedł.