Strona:PL Ajschylos - Prometeusz skowany.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Strop się już zlewa ponury
Z smaganą głębią mórz,
Strasznie zwichrzoną aż do dna!
Oto się spełnia już
Wyrok, co na mnie padł
Z Zeusowych rąk!
Spojrzyj, o matko czcigodna,
Na moje leże!
Spojrzyj, jak cierpi twój syn!
O ty, Eterze,
Co światłem zapładniasz świat,[1]
Patrz, jakie muszę
Bezprawne znosić katusze!




KONIEC.



  1. O ty Eterze, co światłem zapadniasz świat. — Powietrze, eter, jest według starożytnycs siedzibą światła.