Strona:PL Ajschylos - Prometeusz skowany.djvu/38

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


IO: Mów, jeśli się nie lękasz jakiej nowej kary!
PROMETEUSZ:
Przez śluby marnie zginie[1], przez małżeńskie śluby.
IO: Bogini czy ziemianka sprawczynią tej zguby?
PROMETEUSZ:
Napróżno mi się pytasz, tego-ć nie wyjaśnię.
IO: Przez żonę więc królewska jego władza zgaśnie?
PROMETEUSZ:
Silniejszy, niźli ojciec, syn mu się urodzi.
IO: Odwrócić nikt nie zdoła ciosu, co weń godzi?
PROMETEUSZ:
Ja tylko, gdy opadną ze mnie te okowy.
IO: Któż może cię uwolnić wbrew wroli Zeusowej
PROMETEUSZ:
Wiedz: jeden z twych potomków zdejmie te obroże.
IO: Co mówisz? A więc syn mój wybawić cię może?
PROMETEUSZ:
Potomek w rodzie trzeci[2] po innych dziesięciu.
IO: Zagadka to zbyt ciemna mojemu pojęciu,
PROMETEUSZ:
Dlatego przestań pytać o twe dalsze znoje!
IO: Przyrzekłeś, nie odmawiaj, spełnij prośby moje!
PROMETEUSZ:
Z dwóch spraw ja tylko jedną chcę wyłuszczyć tobie.
IO: Więc pozwól mi wybierać i wymień je obie!
PROMETEUSZ:
Wybieraj, o czem mówić: o twej przyszłej doli,
Czy o tem, kto mnie z ciężkich tych kajdan wyzwoli!

  1. przez śluby marnie zginie... — Por. obj. do słów: „Jaki go zamach nowy z berła obedrze i cześci“.
  2. potomek w rodzie trzeci... — Herakles.