Strona:PL Adam Mickiewicz - Poezje (1929).djvu/225

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


LVII

SEN

Z LORDA BYRONA


Dwoiste życie nasze: sen ma świat udzielny
Śród otchłani, nazwanych bytem i nicestwem,
Nazwanych, lecz nieznanych, — sen ma świat udzielny,
Z rzetelną władzą rządząc nad marnem królestwem.
Mary i życie biorą i postaci noszą,
Rozczulają i dręczą i łechcą rozkoszą.
Troski dzienne ciężarem przywalają sennym,
I ujmują ciężaru naszym pracom dziennym,
One się do istoty naszej mogą wcielić,
Zabrać połowę czasu i byt nasz podzielić.
Jak posłańce wieczności, błysną i przepadną,
Jako przeszłości duchy — często przyszłość zgadną,
Jak wróżące Sybille — ciemność do ich ręki
Składa tyrańskie berło rozkoszy i męki.
One, gdy zechcą, na to przerobić nas mogą,
Czem nie byliśmy nigdy; one rażą trwogą,
Wywołując cień z grobów. — Więc mary są cienie?
Przeszłość nie jest-że cieniem? czemże jest marzenie?
Robotą duszy! Dusza może wyprowadzić
Z nicestwa światy nowe i na nich osadzić
Doskonalsze od ziemskich kształty promieniste,
Wlać im duch trwalszy, niźli w ciała rzeczywiste.
Opowiem wam, co mi się dawniej przywidziało:
Może we śnie. — Bo, kiedy sen uwięzi ciało,
Duch wolny może obiec rozległą krainę,