Strona:PL Adam Mickiewicz - Poezje (1929).djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Rozwesel oko, rozjaśnij czoło!
W dobrym okręcie, w pogodę —
Lotny nasz sokół nie tak wesoło
Jak my polecim przez wodę.


4

«Niech fala szumi, niech wicher głuszy!
Nie dbam, pogoda czy słota;
Te łzy wyciska z głębi mej duszy
Nie bojaźń, ale tęsknota.
Bo tam mój stary ojciec zostanie,
Tam matka zostanie droga,
Tam wszyscy moi, prócz ciebie panie,
Prócz ciebie tylko — i Boga.


5

«Ojciec spokojnie mię błogosławił,
Nie płacze ani narzeka,
Lecz matka, którąm we łzach zostawił,
Z jakąż tęsknotą nas czeka?»
Dość, dość mój paziu! te łzy dziecinne
Źrenicy twojej przystoją,
Gdybym miał równie serce niewinne,
Widziałbyś we łzach i moją. —


6

Pójdź tu, mój giermku! giermku mój młody,
Skąd ci ta bladość na twarzy?
Czy rozhukanej lękasz się wody,
Czyli francuskich korsarzy?
«O! nie, Haroldzie! nie dbam o życie,
Nie dbam o losów igrzyska,
Alem zostawił żonę i dziecię,
To mi łzy gorzkie wyciska.


7

«Żona na końcu twojego sioła
W zielonej mieszka dąbrowie;