Strona:PL Abgar-Sołtan - Klub nietoperzy.djvu/218

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Co tam słychać, Stanisławie? — zapytał pan wyskakując z wózka.
— Chwała Bogu wszystko zdrowe, tylko coś nam Kropielnicki upił się wczoraj na dożynki i Jaśka polowego pobił... Całą historję zaraz wielmożnemu panu rozpowiem.
— Jutro! jutro! Dziś chcę spać.
W pół godziny później, znużony drogą, dziedzic Opola spał.. i znowu śnił o — Jadwidze.

KONIEC TOMU PIERWSZEGO.