Strona:PL Abgar-Sołtan - Klub nietoperzy.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Z całego towarzystwa tylko dwie osoby zwróciły uwagę na postępowanie Władysława i odgadły przyczynę tegoż. Były niemi: Jadwiga i kapitan... Pierwsza instynktem kobiecym wiedziona zrozumiała, że swą lodowatą odpowiedzią i obojętnością rozgniewała Władysława i ten, chcąc tym sposobem zemścić się, udaje zajęcie się baronówną.
— Niech się umizga do niej — pomyślała — zobaczymy, kto pierwszy będzie kapitulował... Chociaż miała pewne wątpliwości co do tego, czy zamiary Władysława względem niej samej są stanowcze i poważne, mimo to czuła, że miała nad nim władzę i współzawodnictwa Niny nie obawiała się zupełnie.
Kapitan baczny i doświadczony spostrzegacz zauważył również i odgadł, co się działo pomiędzy tem dwojgiem ukochanych przez niego młodych ludzi.. Gniewało go to bardzo, znał bowiem Jadwigę i wiedział, że dobra częstokroć taktyka wzbudzenia zazdrości, była zupełnie fałszywa względem Jadwigi; wiedział doskonale, że ambitną dziewczynę rozgniewać i zniechęcić tylko może, pragnął więc odciągnąć Władysława do drugiego pokoju i przestrzedz go. Napróżno jednak ruchliwy staruszek mrugał i dawał najrozmaitsze znaki porozumienia, Władysław widocznie zaciął się i umyślnie nie zwracał uwagi na gestykulację kapitana, pogrążając się coraz bardziej w ożywionej rozmowie.
Wreszcie uparty kapitan, chcąc na swojem postawić, wystąpił z nowym projektem
— Jest tu kilka młodych osób razem zebranych — rzekł, mrugając ciągle znacząco na Władysława — możebyście państwo spróbowali zagrać