Strona:PL Abgar-Sołtan - Józef Jerzy Hordyński-Fed'kowicz.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

30

też ona najsłabsza z całego zbiorku i najmniej sympatyczną. W niej to występuje lekkiemi konturami zaledwie nakreślona, postać owego nieludzkiego kapitana-Polaka, srogiego i brutalnego oficera; polskości jego domyślać się możemy z tego powodu, że zwracał się do żołnierzy z niegramatycznem polskiem zapytaniem: „Co chcesz?“ Konsekwencyi żadnych zresztą autor nie wyprowadza z tej figury, a bezstronność zmusza nas do przyznania, że niestety podobnych oficerów-Polaków było wielu, we wszystkich armiach rozbiorowych mocarstw.
A wreszcie kilka słów jeszcze o języku, którym pisane są powiastki Fed’kowicza. Nie jest to powszechnie znany i używany dziś w rusińskiej literaturze język, dążący do stania się językiem piśmiennym — jest to poprostu „gwara“ huculska, która dzięki talentowi Fed’kowicza nadała się doskonale do tego rodzaju utworów. Kto nawet zna język używany przez rusińskich literatów, ten — chcąc przeczytać te powiastki — musiałby odbyć pewne „studya“; najpraktyczniej pono przepędzić kilka miesięcy wśród ludu huculskiego. Dragomanow przy kijowskiem wydaniu dodał słowniczek słów używanych w górach, a nieznanych zupełnie w innych stronach kraju. Język w nich użyty utrudnia, uniemożliwia prawie dla Polaków poznanie tych ciekawych i oryginalnych utworów. A szkoda — wielka, bo wyznam otwarcie, że — mojem zdaniem, — nasi liczni adepci „nowellistyki“ z wielką korzyścią mogliby przeczytać utwory tego gorzkiego samouczka; znaleźliby w nich treść i akcyę żywą, a urozmaiconą. Śpiewak bukowiński opisywał ludzi, ich czyny, wady i zalety; nie roztkliwiał się nigdy i nie wylewał strumieni zachwytu nad martwą naturą; nie podnosił na wyżyny bohaterstwa: krów, psów, osłów, lub koni, tak, jak to czynią dziś nasi „naturaliści“. Szkoda również wielka, że powiastki te z przyczyn językowych, przedstawiałyby tyle trudności dla tłómacza, iż o dobrem, dokładnem i wiernie oryginał malującem tłómaczeniu — prawie marzyć nie można.
Na zakończenie dodam, że w powieściach tych krytyk dzisiejszy mógłby wytknąć wiele usterek co do formy; uwzględniwszy jednak czas, w którym były pisane, przyznać musimy, że rusiński autor przez nie wstąpił na ten po-