Strona:PL Abgar-Sołtan - Józef Jerzy Hordyński-Fed'kowicz.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
19

zentowany są solą w oku dla redakcyi Czerwonej Rusi i moskalofilów galicyjskich. Oprócz walki z nieszczerym i podstępnym panslawizmem, walczyła również Bukowyna o swobodę rusińskiego ludu z dążeniami rumunizacyi, często panującemi w rządzie krajowym czerniowieckim.
W rok po założeniu Bukowyny, spotkał Fed’kowicza wielki zaszczyt: cała narodowa, młodo-rusińska partya obchodziła w Czerniowcach jubileusz jego dwudziestopięcioletniej działalności literackiej. Nawet zarząd towarzystwa Proświta — z którego wyrugowano przez ciąg ubiegłych lat wszystkie moskalofilskie żywioły — przysłał poecie adres, w którym życzy „śpiewakowi Bukowiny“, by swym natchnionym głosem przez długi jeszcze przeciąg lat budził uśpionych. Profesor Stefan Smal-Stockij wieczorem tego dnia wygłosił, wobec tłumów zebranej młodzieży, intelligencyi miejskiej, a nawet reprezentantów huculskiego ludu, odczyt o zasługach Fed’kowicza, oddanych rusińskiemu szczepowi. Rozczulony poeta dziękował zebranym za cześć mu wyrządzoną i w prostych słowach oświadczył: że wszelkie siły jakie mu pozostały poświęci wyłącznie dla dobra Rusi i ludzkości.
Niedługo już jednak Opatrzność pozwoliła mu żyć... i błądzić; wkrótce, bo już 31 grudnia 1887 r. umarł nagle, zabity gwałtownym wybuchem krwi.
Oto obraz niedługiego, lecz cierniowego pochodu prawdziwie natchnionego poety, przez życie doczesne. Zbłądził on w niem nieraz, lecz i przebolał wiele; szedł nie wspierany przez kochającą dłoń, nie mając obok siebie życzliwej, miłością przejętej piersi, na której mógłby był złożyć strudzoną głowę, ni serc przyjacielskich, w których mógłby był znaleść zachętę i otuchę do dalszej walki. Dziwnie były podobne do siebie roczniki życiowe bukowińskiego śpiewaka i ukraińskiego kobzarza, Tarasa Szewczenki. I jeden i drugi w nędzy, niedostatku i boleści spędzają dziecinne lata, obaj od diaków-pijaków uczyli się abecadła i ciężka praca na suchy kęs chleba obu w pierwszej zaraz młodości przygniotła i skrzydła orle im podcięła; obu później gnębiły rygor i karność wojskowych szeregów — obaj wreszcie przed samą dopiero śmiercią dobili się sprawiedliwej oceny i uznania od ludu, któremu pracę życia całego poświęcili.