Strona:PL Abgar-Sołtan - Józef Jerzy Hordyński-Fed'kowicz.djvu/20

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

14

się jednym z najgłośniejszych poetów mało-ruskiego plemienia. Najwybitniejszą osobistością, z którą się Fedkowicz zapoznał w Czerniowcach, był nauczyciel w gimnazyum czerniowieckiem, Niemiec, Rudolf Neubauer, pisujący liryczne utwory w niemieckim języku. Wkrótce zawiązała się między nimi serdeczna przyjaźń. Systematyczny profesor, starał się wypełnić luki w wykształceniu młodego oficera; uznał w nim talent poetycki i zachęcał gorąco do próbowania szczęścia na piśmienniczem polu. Pierwsze utwory swe napisał Fed’kowicz w obcym języku. Utwory te drukowane w jakiemś piśmie niemieckiem, wychodzącem w Czerniowcach, wydane później w zbiorowem wydaniu, bezimiennie, nosiły tytuł: Am Tscheremusch, Gedichte eines Uzulen. Były to niezaprzeczenie pierwsze „poezye“ Fed’kowicza; wprawdzie wspominał on, że jeszcze w Jassach pod wpływem malarza R. pisywał „wiersze,“ nie przywiązywał jednak do tamtych utworów żadnej wagi, i uważał je za nieudolne, chłopięce próby talentu.
W domu Neubauera poznał się poeta z dwoma Rusinami: Antonim Kobylańskim i Konstantym Goblarem, dzisiejszym nauczycielem w realnem gimnazyum w Stryju. Ci dwaj panowie dzielą pomiędzy siebie zaszczyt nauczenia Fed’kowicza pisać po rusińsku. Na usilne prośby Kobylańskiego, napisał Fed’kowicz pierwszą dumę po rusińsku p. t. Nocleg i wydrukował ją w czasopiśmie Słowo na słowo. Za pośrednictwem tych dwóch rodaków, poznał nasz poeta wielu wybitniejszych Rusinów na Bukowinie, zbliżył się do młodzieży i — jak sam przyznawał — wówczas dopiero nauczył się prawdziwie cenić i kochać rusiński język.
Niedługo jednak trwały te piękne dni; wkrótce pułk otrzymał rozkaz wymarszu, i znowu młody śpiewak musiał opuszczać tylko co odzyskaną, a tak już szczerze pokochaną ojczyznę. W miasteczku Ardal, w ziemi siedmiogrodzkiej, gdzie dostał pułk czerniowicki nowe kwatery, zachorował nasz poeta ciężko, wskutek przeziębienia się podczas marszu. Długa, przykra rekonwalescencya, przykuła go na długie miesiące do szpitalnego łoża. Wówczas to, wolny od wszelkich zajęć służbowych, oddał się zupełnie pisaniu; w ardalskim lazarecie zrodziły się więc prawie wszystkie