Strona:PL Abgar-Sołtan - Józef Jerzy Hordyński-Fed'kowicz.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

10

cie czułe i smętne opowieści zbolałej matki, o rozdartem sercu kobiety.
Dwaj bracia rodzeni poszli zupełnie różnemi drogami. Starszy Grzegorz Hordyński, wyrosłszy z dzieciństwa, wyniósł się na Multany i tam nauczywszy się rzemiosła litograficznego, dorobił się znacznego mienia; wśród dobrobytu i powodzenia wszechstronnego, zapomniał o swem słowiańskiem pochodzeniu, a nawet w celu zatarcia wszelkich śladów swej polskości, przezwał się z rumuńska: Gigori Agapi. Józef pozostał w domu, wśród nędzy i boleści; wszystkie siostry jedna po drugiej świat ten opuszczały, a niedostatek doskwierał coraz bardziej. Nie mogę przytoczyć imion sióstr naszego poety, zaginęły one w niepamięci fali; nawet ludzie, którzy znali Fed’kowicza osobiście i byli z nim w zażyłości, nic mi nie umieli o nich powiedzieć. Pewnem jednak jest, że jedna z sióstr wywarła na młody umysł, na dziecinną wyobraźnię poety niezatarty wpływ. Musiała być od Józefa znacznie starsza, i kiedy on był dzieckiem, niańczyła go i „spiewankami“ ludowemi do snu kołysała. O siostrze tej poeta wyrażał się z wielkiem uczuciem; twierdził, że ona to wlała w jego umysł serdeczne przywiązanie do ziemi rodzinnej i plemienia huculskiego; ślady tego braterskiego przywiązania spotykamy w liście Fed’kowicza, pisanym do Didyckiego, który wydrukowano przy pierwszem wydaniu „Poezyi Fed’kowicza“ we Lwowie.
Nie długo los pozwolił podrastającemu chłopakowi bawić wśród swoich, w rodzinnych górach — bieda wygnała go z domu i kazała w szerokim świecie szukać suchego kęsa chleba... Wzbogacający się w multańskiej ziemi brat poety, już naówczas pan Agapi, wezwał go do siebie i obiecał wyuczyć go swego rzemiosła i pomódz w promocyi. O bracie tym wynarodowionym, nie lubił Fed’kowicz wspominać; przywiązania braterskiego wielkiego znać między nimi nigdy nie było. Krótko też bardzo zostawał pod opieką swego starszego brata; zamiłowania do rzemiosła litograficznego nie nabrał i wkrótce go porzucił, utrzymując, że nie miał ku temu odpowiednich sił. Brat Georgi wyszukał mu służbę u „bojarki Brankowicy“. Jakiego rodzaju to była służba? Nie podają nam tego rusińscy biografowie poety.