Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

mowania gości, będącego w antresolach. Wyznać należy, że owa surowość, będąca pierwszą cechą wnętrza klasztoru, tutaj nigdzie spostrzedz się nie dała.
Drugi, który zwolna na wschody wstąpił, udał się tąż samą co tamten drogą, ukłonił się tymże samym zakonnicom, które się przed nim prawie również nisko jak przed towarzyszem jego pochyliły, i także wszedł do salonu, nie spiesząc się jednakże wcale.
— A teraz, ozwał się pierwszy, grzejąc się przy kominku zaczekaj tu na mnie. Idę do niéj i za dziesięć minut skończą, się wszystkie nadużycia, o których mi mówiłeś. Jeźli się ona zaprze i będę potrzebował dowodów, zawołam cię.
— Dziesięć minut! jaśnie oświecony panie, odpowiedział płaszczem otulony; miną dwie godziny a jeszcze wasza królewska mość ani wspomniesz o przyczynie odwiedzin swoich. O! wielebna matka zakonnic w Chelles, wielkim jest adwokatem, czy jaśnie oświecony pan przypadkiem tego nie wiesz?