Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/775

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

litowała się nad niemi, lecz nie pytała o powody cierpienia.
Helena znowu zajęła swoję celkę, którą przed niespełna miesiącem była pożegnała. Wszystko w niéj było, tak jak dawniéj; pobiegła do okna: staw był jakoby we śnie pogrążony, spokojny i cichy; tylko lody deszcze zmyły a z niemi razem i śnieg, na którym przed wyjazdem, nie raz ślady stóp Gastona dostrzegła.
Wiosna wróciła i wszystko odżyło, prócz Heleny. Drzewa ponad stawem zazieleniły się; wodne kwiaty powiały znowu nad powierzchnią jego; podniosły się trzciny, i świegoczące ptastwo znowu je zaległo. Lecz krata podnosiła się teraz tylko, by dozwolić przejścia ogrodnikowi.
Helena przebyła jeszcze lato, a w miesiącu sierpniu umarła.
Zrana, tegoż dnia kiedy umarła, przełożona odebrała kurjerem list z Paryża. List ten zaniosła umierającéj, zawierał tylko te wyrazy: