Ta strona została przepisana.
I głowa na jednę a tułów na drugą upadł stronę. Lamer podniósł głowę i ukazał ją ludowi.
W ówczas szmer głuchy i groźny rozległ się w około, bo nikt Pontcalec’a nie poznał.
Kata omylił ten szmer: zatknął głowę Gostona na czwartym rogu i zepchnął nogą ciało w przepaść, gdzie już trzy inne spoczęły, potem wsparł się na mieczu i głośnym wyrzekł głosem:
— Sprawiedliwość wymierzoną została!
— A ja! przerwał mu głos grzmiący. A ja! czyliż o mnie zapominacie?
I Pontcalec wbiegł na rusztowanie.
— Pan! zawołał Lamer i z przerażenia cofnął się o kilka kroków, jak gdyby widmo był zobaczył.
— Tak ja, Pontcalec. Spieszcie się jestem gotów.
— Lecz ja mam już cztery głowy, wyrzekł kat, drżąc cały, i spojrzał na cztery rogi.