Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/756

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

kim pośpiechem, właśnie na dwie godziny przez wyjazdem jego?
— O, ja byłem za nadto szczęśliwy, pomyślał, i Helena miała słuszność, przeczuwając jakieś wielkie nieszczęście. Dogonię tego kurjera, będę wiedział co on wiezie, albo zginę.
I ruszył z miejsca jak strzała.
Ale rozmyślając i wypytując się, znowu dziesięć minut stracił, tak dalece, że gdy przyjechał na stacją, znowu kurjer pana Dubois o dwie godziny go wyprzedził. Tym razem koń tamtego wytrwał, ale koń Gastona o mało że nie padł. Pocztmistrz począł jakieś robić uwagi, ale mu Gaston trzy luidory w dłoń wsunął, w cwale daléj pojechał.
Na następnym przeprzęgu, Gaston zyskał kilka minut lecz i poprzednik jego nie zwalniał swojego lotu. Ta straszna nagłość zwiększyła podejrzenie i gorączkowość Gastona.
— O, jeżeli go nie wyprzedzę, pocieszał sam siebie, to przynajmniéj z nim razem w Nantes stanę.