Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/745

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Lękam się o niego, wyrzekł Mont-Louis, bo może i jego aresztowali. Znam go, i gdyby był wolnym, jużbyśmy coś o nim wiedzieli.
— Ale przecież temu przynajmniéj nie zaprzeczysz, mój ty proroku złego, zawołał Talhouet, że jeszcze nam dni kilka pozostaje.
— Kto to wie!
— A morze! zauważył Pontcalec. Morze, moi panowie, czyliż zapominacie, że morze ma być śmierci mojéj przyczyną?
— Otóż, moi panowie, mówił Ducouëdic, zasiądźmy znowu do stołu i wypijmy po raz ostatni za zdrowie nasze.
— Nie mamy już wina, to zły znak wtrącił Mont-Louis.
— Ba! dosyć go jeszcze w piwnicy, odparł Pontcalec, i zawołał dozorcę.
Dozorca widząc czterech przyjaciół przy stole, spojrzał na nich z zdumieniem.
— I cóż tam słychać nowego, panie Krysztofie? zapytał Pontcalec.
Krysztof był rodem z Guet i miał szcze-