Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

żeż wiesz, że on ma nie tylko klucze od mojego worka ale zarazem i od piwnicy.
— Klucze od piwnicy, to być może, odważyła się wreszcie panna Julija słówko przemówić, ale co się tyczy worka, to o tém należałoby wątpić.
— Czy słyszysz, Dubois? zawołał rejent.
— Jak to wasza królewska mość musiałeś uważać, to dziecię bardzo rzadko przemawia, ale za to, gdy się odezwie, to jakby ś. Jan złotousty, bo samemi tylko sentencjami. A jeżeli jato wino tu przysłałem, to nie dla kogo innego, tylko dla księcia Orleńskiego.
— Ale ich jest dwóch, wtrąciła Mysz.
— Otóż-to! zawołał książe.
— Syn i ojciec, Ludwik Orleański i Filip Orleański.
— Domyślasz się Myszko, domyślasz!
— Jakto! zawołała tancerka, pokładając się na fotelu i śmiejąc się głośno.
— Jak to! ten młody chłopaczek, ta panienka, ten teolog, Janzenista....
— Idź że sobie!
— Com go to w moim śnie widziała?