ny, skoro rusztowanie będzie na ziemi, to i u podnóża jego jeszcze będę spokojnym.
To zapewnienie dużo trzem przyjaciołom dało do myślenia: każdy, mający nadzieję, jest przesądnym, bo wszakżeż nadzieja niczém więcéj nie jest, tylko przesądem.
Śmiali się nawet z przestraszającej nagłości z jaką prowadzono tę sprawę, bo nie wiedzieli, że Dubois jednego kurjera za drugim z Paryża wysyłał, by tok procedury przyspieszyć.
Wreszcie dzień nadszedł, w którym trybunał oświadczył, że już dostatecznie jest objaśnionym.
To oświadczenie podwoiło dobry humor czterech przyjaciół, i w dniu tym więcéj jeszcze drwili, dowcipkowali i dogryzali sędziom swoim.
Komissja oddaliła się, by odbyć naradę tajemną.
Nigdy jeszcze rozprawy nie były tak drażliwe; historja odkryła tajemnicę tych narad: kilku sędziów, mniéj nawykłych do złego albo téż mniéj ambitnych, oburzyło się na samą myśl skazania na śmierć ludzi?