Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/733

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

silniejsze dla nich obudziło współczucie. Cała Bretanija oczekiwała ogólnego powstania, i oczekując go, nie powstawała.
Tymczasem proces się rozpoczął, a w wigilją posłuchania publicznego, Pontcalec ważną z przyjaciółmi swemi miał rozmowę.
— Czyliżeśmy nie popełnili jakiéj nierozwagi w mowie albo czynie? zapytał ich.
— Nie, odpowiedzieli wszyscy trzéj jednomyślnie.
— Nie zwierzyłże się który z was, z zamiarem naszym, żonie swojéj, bratu albo przyjacielowi? Może ty, Mont-Louis?
— Nie, na mój honor.
— A ty, Talhouet?
— Nie.
— Ducouëdic?
— Nie.
— Więc żadnych przeciwko nam me mają dowodów.
— Ale zawsze nas osądza.
— Z jakichże powodów?

— Z ukrytych, odpowiedział Talhouet z uśmiechem.