Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/725

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

rejenta. Kazał stangretowi popędzać co koń mógł wyskoczyć, i w przeciągu kwadransa stanął na ulicy du Bac.
Drzwi się otworzyły i posłyszano krzyk niewieści. Helena czekała powrotu jego przy oknie, widziała powóz zajeżdżający, poznała go, i pełna radości wybiegła naprzeciwko kochanka.
— Wszyscy ocaleni! zawołał Gaston na jéj widok, wszyscy! przyjaciele moi, i ja, i ty!
— O mój Boże! wymówiła blednąc, więc go zabiłeś?
— Nie, nie, dzięki Bogu! O Heleno, cóż to za człowiek ten rejent! ah jakież to serce! O, kochaj go, moja Heleno! nieprawdaż, że i ty go kochasz?
— Tłumacz się wyraźniéj, Gastonie.
— Chodź, pomówimy teraz o sobie. Mam tylko chwil kilka wolnych. Lecz książę ci wszystko opowie.
— Ale jedno przedewszystkiém: jakiż jest los twój, Gastonie?
— Najpiękniejszy w świecie! Będę mężem twoim, a przytém czczonym i boga-