Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/720

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Przed dwiema godzinami.
— Nikczemniku!
— O, jaśnie oświecony panie, po cóż zawsze te wielkie wyrazy! Każdy ma swoje interesa. Ocal wasza królewska mość pana de Chaulay, skoro ci się tak podoba, że jest zięciem jaśnie oświeconego pana. Ale dozwól ażebym ja waszą królewską mość ocalił.
— Tak, ale ja znam Gastona: on wyprzedzi twojego gońca.
— Nie, jaśnie oświecony panie.
— Cóż znaczą dwie godziny dla człowieka tak wielkiego serca. On poleci lotem błyskawicy.
— Gdyby to kurjer mój tylko dwie miał godziny, ależ on ich będzie miał trzy.
— Jakto?
— Bo młodzieniec jest zakochany, i dawszy mu godzinkę, by swoję lubą pożegnał....
— O żmijo!... Teraz rozumiem wyrazy twoje wyrzeczone przed chwilą.

— Był w jakimś rodzaju entuzjazmu