Ta strona została przepisana.
— I dla czego?
— Mało się opierałeś temu czynowi dobremu, i właśnie to mnie dręczy.
Dubois uśmiechnął się.
— Dubois, ty coś knujesz!
— Nie, jaśnie oświecony panie, bo1 wszystko już zrobione.
— I cóżeś tedy zrobił?
— Znam waszą królewską mość.
— A więc?
— Wiedziałem co nastąpi.
— Cóż dalej?
— Domyślałem się, że wasza królewska mość nie spoczniesz, dopóki tego ułaskawienia nie podpiszesz.
— Mów dalej!
— Otóż i ja wysłałem kurjera.
— Ty!
— Tak jest. Czyż niemam prawa wysełać kurjerów?
— Zapewne, mój Boże! Ale jakiż rozkaz powiózł ten kurjer?
— Rozkaz spełnienia wyroku.
— I już pojechał?
Dubois dobył zegarka.