Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/718

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

bym jéj to sam powiedział, że ona jest córką moją: tylko tej nagrody żądam.
— Świętym mi jest rozkaz waszéj królewskiéj mości, odpowiedział Gaston aż do łez wzruszony.
I skłoniwszy się po raz drugi, wybiegł z szklarni.
— Tędy! wołał za nim Dubois. Jesteś rzeczywiście tak pomieszanym, iżby naprawdę sądzono, żeś kogo zabił i przyaresztowanoby pana. Przejdź przez ten lasek a dojdziesz do drzwi, wiodących na ulicę.
— O dziękuję! pan pojmujesz że każda zwłoka.....
— Może być nieszczęsną. Właśnie też dlatego, dodał Dubois z cicha, wskazałem ci najdłuższą drogę.
Gaston wybiegł. Dubois ścigał go przez chwilę wzrokiem; a gdy mu znikł z oczu, zwrócił się do księcia.
— Jaśnie oświecony pan jesteś niespokojnym, jak mi się zdaje? zapytał.
— Tak jest, rzeczywiście, odpowiedział książe.