— Więc nie odgadłeś?
— Czego?
— Przyczyny, dla któréj ci przebaczam.
Gaston jednym rzutem myśli całą objął przeszłość: swoję młodość smutną i samotną, nieszczęsną śmierć brata, swoję miłość dla Heleny, długie dni rozłączenia z nią, noce krótkie, które pod jéj oknem spędzał; sporną podróż do Paryża, dobroć i względy dla niéj księcia, a nakoniec tę niespodzianą łaskawość; lecz w tém wszystkiém niczego odgadnąć nie zdołał.
— Podziękuj Helenie, przemówił książę, widząc iż on napróżno myśl swoję trudzi, podziękuj Helenie, bo jéj to zawdzięczasz życie.
— Helenie! poszepnął Gaston.
— Nie mogę ukarać kochanka córki mojéj.
— Helena jest córką waszéj królewskiéj mości? a ja chciałem zabić jéj ojca!
— Przypomnij sobie coś przed chwilą był wyrzekł: idzie się jako wybrany do spełnienia czynu a wraca jako morderca; niekiedy nawet wraca się straszniejszym
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/709
Wygląd
Ta strona została przepisana.