cznych zwierciadłach! owi książęta, ambassadorowie, kobiety prześliczne, strojne i wesołe, wszystko to czarodziejskie wrażenie na młodym parafianinie zrobiło; który w oddaleniu w rejencie tylko zwyczajnego widział człowieka, a obecnie zobaczył w nim króla, i to króla który był potężny, rozumny, uprzejmy, wesoły, kochany a przedewszystkiém popularny i narodowy.
Gaston czuł, że woń tego wszystkiego go upaja. Piękne oczy z pod masek przeszywały go jakoby ostrza ogniste. A serce jego zadrżało, gdy szukając wśród tylu głów téj, któréj cios śmiertelny miał zadać, dostrzegł domino czarne aksamitne. Przebiegał popychany i popychający te tłumy, które go jak bałwany lekką łódkę bez sternika i żagli, unosiły dalej a dalej; i pod owemi podnietami poezji, która go otaczała, na przemian to wesoła to smutna, mniemał że raz jest w raju i znowu w piekle.
I gdyby nie larwa kryjąca mu twarz, każdy, widząc wzburzone rysy jego, byłby od razu wyrzekł: «ot, to jest morderca!«
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/695
Wygląd
Ta strona została przepisana.