Ta strona została przepisana.
ku niemu głowę i usta jego, jej młodego dotknęły się czoła.
— Widzę, że go bardzo kochasz, wymówił książę.
— Błogosławieństwo dla jaśnie oświeconego pana!
— Oby twoje życzenia przyniosły mi szczęście!
I uśmiechając się pożegnał Helenę.
Wsiadł do powozu i zawołał na stangreta:
— Zajedź przed palais-royal, ale pamiętaj, że już tylko masz kwandrans czasu, by mnie zawieść do Monceaux.
Powóz z gwałtowną szybkością popędził z miejsca.
Równocześnie, gdy cwałujące konie zatrzymały się pod perystylem, oddalał się z pałacu kurjer, pędząc co koń mógł uskoczyć.
Dubois, śledząc oddalenie się jego, zamknął okno i z zadowoleniem wrócił w głąb mieszkania.