Współtowarzyszką Myszy, więcéj od tamtéj przestraszona, spoglądała to na księcia, to na opata, to na przyjaciółkę swoję.
— Cóż tobie jest, panno Julio? zapytał jéj Dubois, czyliżby się książę mylił? I czyliżeś tu nie dla nas przyszła?
— Nie mówię tego, odpowiedziała panna Julia.
Mysz się rozśmiała.
— Jeżeli to wasza królewska mość nas tutaj przywołać kazałeś, sam o tém wiesz najlepiéj; a jeżeli nie, to wasza królewska mość jesteś niedyskretnym i w takim razie nie odpowiadam.
— I cóż opacie! zawołał książę, śmiejąc się szczerze, czyż ci nie mówiłem, że to dowcipna dziewczyna?
— A ja, odpowiedział Dubois, nalewając wina dwom dziewczynom, nie mówiłem-że jaśnie oświeconemu panu, że to wyborne jest winko?
— Powiedz, Myszko, nie poznajesz-że tego wina?
— Naprawdę, jaśnie oświecony panie,
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/69
Wygląd
Ta strona została przepisana.