Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/687

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ciebie należéć będę, spełnić missją, z jaką do Paryża przybyłem. Oboje nieszczęsne musimy przetrwać przeznaczenie... Inaczéj być nie może, Heleno, życie nasze zależy od wypadku jednego, a wypadek ten spełni się téj nocy.
— Co mówisz?
Posłuchajmnie, jeżeli za cztery godziny, to jest nadedniem, nie będziesz miała wiadomości odemnie, to już mnie nie czekaj, Heleno. Pomyśl że tylko śniłaś... A jeżeli uzyskasz pozwolenie, to mnie odwiedź w bastylji.
Helena zbladła, ręce jej bezsilnie opadły. Gaston ją zaprowadził znowu do klucznika, i upadła na kolana.
Potém złożył na jéj czole pocałunek braterski.
— Módl się, Heleno, dodał, bo modląc się za mnie, modlisz się za Francją i Bretaniją.
I szybko wybiegł z pokoju.
— O mój Boże! mój Boże! ocal go! ocal go mój Boże! Cóż mnie reszta świata obchodzi! błagała Helena.