Ta strona została przepisana.
wem postradać? Dosyć tego, gdy raz jeden zgon mój opłacze.
— Więc pozostajesz niezachwianym?
— Niczem niezachwianym!
— Ale cóż poczniesz?
— Pójdę czekać na rejenta, gdziekolwiek posłyszę, że on ma nadejść, i gdy go spotkam, cios śmiertelny nań wymierzę.
— Raz jeszcze ci mówię: namyśl się dobrze.
— Na mój honor, wzywam waszą ekscelencją, o pomoc, ale oświadczam zarazem, że się bez niéj obejdę, gdy mi jéj odmówisz.
— Dobrze, idź do Heleny, a gdy powrócisz zastaniesz odpowiedź moję.
— Gdzie?
— Tutaj.
— I odpowiedź ta będzie podług życzeń moich?
— Nie inaczéj.
Gaston wszedł do Heleny: klęczała właśnie przed ukrzyżowanym wizerunkiem Chrystusa i błagała, by jéj kochanek po-