Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/677

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Uciekł, a wiedział że jutro ma zaślubić tę, którą kocha!
— Oj, jaśnie oświecony panie, życie kosztownym jest kąskiem! A zięć waszéj królewskiéj mości ma bardzo ładną główkę i pragnie, by mu jéj od karku nie oddzielono. To rzecz bardzo naturalna!
— I gdzież on jest teraz?
— Gdzie on jest? może jaśnie oświeconemu księciu o tém jutro doniosę. Na teraz mogę tylko waszą królewską mość zapewnić, że już jest dalekim i że zapewne nie powróci.
Rejent zamyślił się głęboko.
— Naprawdę, ozwał się Dubois, że naiwność waszéj królewskiéj mości coraz w większe wprawia mnie zdziwienie. Potrzebaby nieznać serca ludzkiego, przypuszczając, że ktoś skazany na śmierć nie uciecze, jeżeli to uczynić może.
— O, panie de Chaulay!
— Ależ mój Boże! ów kawaler, ów bohater postąpił sobie tak samo, jak ostatni ciura. I dobrze zrobił!
— Dubois, a córka moja?