Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/676

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Wszystko. Wasza królewska mość raczysz godzinę oznaczyć.
— A więc jutro o godzinie ósméj z rana, powtórzył Dubois, obliczając coś w myśli.
— Nad czemże myślisz?
— Obliczam, gdzie on wtedy będzie
— Kto taki?
— Więzień.
— Więzień?
— Tak, jutro o godzinie ósmej zrana będzie 40 od Paryża.
— Jakto?
— Jeżeli sobie ciągle tak pojedzie, jak widziałem....
— Co ty gadasz?
— Mówię, że niczego już do ślubu nie brakuje, tylko oblubieńca.
— Gastona!...
— Uciekł zbastylji przed pół godziną.
— Kłamiesz! niemożna uciec z bastylji.
— Przepraszam waszą królewską mość, ale kto jest na śmierć skazanym, z każdego potrafi uciec miejsca.