Otóżto zatrudnienie dla następcy Richelieu’ego i Mazarin’a! pomruknął sobie. Nie jestem wprawdzie jeszcze kardynałem, i w tém całe zbawienie moje.
Gaston stanął na lodzie w rowie a za nim niebawem la Jonquière. Żołnierz na straży, na wpół zmarznięty w swojéj budce, nie widział ich wcale.
— A teraz za mną! wymówił la Jonquière.
Gaston udał się za kapitanem. Po drugiéj stronie fossy czekała ich już inna drabinka.
— Więc masz spólników? zapytał Gaston.
— Czyż myślisz, że pasztet ze skowronków sam do mnie przyszedł.
— Niechżeż mi teraz kto powie, że z bastylji uciekać niemożna! zawołał Gaston wesoło.
— Mój kochany, odpowiedział mu Dubois, zatrzymując się na trzecim stopniu drabinki, wierż mi i unikaj wszystkiego, coby cię po raz drugi do bastylji zapro-
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/669
Wygląd
Ta strona została przepisana.