Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/660

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Może król odmówił.
— Czyż nigdy na nic podobnego nie zezwala?
— Bywa to rzadko, ale jednakżeż są przykłady.
— Jestem chrześcianinem, mój panie, przecież mi spowiednika nie odmówią?
— Jest już tutaj.
— Mogęż go widziéć?
— Za kilka minut. Zdaje mi się, że teraz jest u spólnika pańskiego.
— U mojego spólnika? u kogóż to?
— U kapitana la Jonquière.
— U kapitana la Jonquière?
— Jest on także skazanym i razem z panem będzie tracony.
— Biedny! poszepnął Gaston, a jam go posądzał!
— Pan jeszcze jesteś tak młody, i już masz umierać!
— Śmierć lat wieku nie liczy, mój panie. Bóg tak każę i niechaj się wola Jego spełni.
— Ale jeżeli można uniknąć strasznéj