Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/655

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Pan de Launay, gubernator bastylji, będzie teraz u jego królewskiéj mości rejenta. Pilnuj na niego i przyprowadź mi go tutaj.
Służbowy się skłonił w milczeniu i wyszedł. A Dubois powrócił do swojéj złowrogiéj pracy.
Po chwili służbowy oznajmił przybycie pana de Launay.
Dubois mu podał jakąś nutę.
— Przeczytaj, wymówił. Daję ci moje rozporządzenia na piśmie, byś potém żadnéj nie miał wymówki.
De Launay czytał notę ze wszelkiemi oznakami wzrastającego przerażenia.
— Ach! więc pan mnie chcesz zgubić w opinii? zawołał nagle.
— Jakto? — Gdy się dowiedzą jutro co się stało...
— A któż na to co powie? czy ty?
— Nie ja, lecz rejent?...
— O co ten, to będzie w zachwyceniu. Ręczę ci za niego.
— Jestem gubernatorem bastyllji!
— I czy chcesz nim pozostać?