Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/654

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Mam rendez vous z de Launay.
— Z gubernatorem bastylji? — Tak jest.
— A to idź wasza królewska mość.
— Zobaczęż cię dzisiejszéj nocy w Monceaux?
— Mam mój kostjum a la Jonquière.
— Cicho! on tylko służy w oberży pod Muids-d amour i przy ulicy du Bac.
— Zapominasz jaśnie oświecony pan o bastylji, boć i tam niejakie ma powodzenie.
— Dobrze. Bywaj zdrów!
— Najniższy sługa waszéj królewskiéj mości.
Rejent wyszedł.
Sam jeden, Dubois poruszył się niecierpliwie na krześle, potém się zamyślił, potém się po nosie podrapał a polem uśmiechnął.
Było to oznaką, że cóś ważnego postanowił.
Z tego wynikło, że wyciągnął rękę i zadzwonił. Urzędnik służbowy ukazał się niebawem.