— Jutro.
— W kaplicy palais-royal’u. Jaśnie oświecony pan będziesz obecnym w kostjumie kawalera zakonu, podniesiesz, błogosławiąc obiedwie ręce nad głową swojego zięcia, obiedwie dla tego, że on chciał jednę na waszą królewską mość podnieść. Będzie to bardzo czule.
— Niezupełnie tak, jak mówisz. Wezmą ślub w bastylji, a ja w kapliczce będę ukrytym i nie zobaczą mnie wcale.
— O, to proszę waszéj królewskiéj mości, byś mi sobie towarzyszyć dozwolił.
Ciekawym widzieć taką ceremoniją. Mówią, że to bardzo rozrzewnia.
— To być nie może, zawadzałbyś mi. Twoja brzydka fizjonomija zdradziłaby moje incognito.
— Piękna fizjonomja waszéj królewskiéj mości jeszcze trudniéj ukryć się potrafi odpowiedział Dubois, kłaniając się. W bastylji znajdują się portrety Henryka IV i Ludwika XIV!
— To bardzo pochlebnie.
— Wasza królewska mość odchodzisz?
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/653
Wygląd
Ta strona została przepisana.