Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/648

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

— Dubois, przerwał mu rejent, ty nie znasz tego chłopca.
— Jakiego chłopca?
— Kawalera de Chaulay.
— Doprawdy? Przedstawisz mi go wasza królewska mość, gdy zostanie zięciem jaśnie oświeconego pana.
— A więc jutro.
Dubois się obrócił zdumiony, opierając obiedwie ręce na fotelu, i wytrzeszczył swoje maleńkie oczy na rejenta, o ile tego oprawa ich dozwalała.
— Czyś wasza królewska mość zwarjował?
— Nie, ale to jest człowiek poczciwy, a tacy ludzie bardzo rzadko się zdarzają, o czém ty wiesz najlepiéj, opacie.
— Poczciwy człowiek! Ha! pozwól sobie wasza królewska mość powiedziéć, że dziwnie rozumiesz ten wyraz: poczciwy człowiek.
— Wierzę, że ja i ty o nim różne mamy pojęcia.
— I cóż on zrobił, ten poczciwy człowiek? Napuścił-że trucizną puginał, któ-