stkiemu, bo to należy do familijnych interessów waszéj królewskiéj mości. Ale tam w Bretanii, o tam, to jaśnie oświecony pan nic nie masz do rządzenia, zakazuję waszéj królewskiéj mości mięszać się w te sprawy. Chyba, ze tam masz jeszcze z jaki tuzin córek nieznanych, co bardzo łatwo być może.
— Błazen jesteś!
— O, wasza królewska mość sądzisz, żeś już wszystko zrobił, kiedy mnie błaznem nazwiesz. Ale mniejsza tam o to! Jednakżeż bez tego błazna, nie byłbyś jaśnie oświecony książę już dzisiaj przy życiu.
— I cóżby było potém?
— Co potém! Ot człowiek stanu! Potém byliby mnie powiesili może. Następnie byłaby pani de Maintenon rejentką Francji. Zabawna historja, nieprawdaż?... I to niby książe-filozof, co tak naiwne czyni pytania. O Mark-Aureljuszu! Czyżto nie on tę niedorzeczność powiedział: Populos esse denimu felices, si reges philosophi forent aut philosophi reges? Otóż to próbka.
Mówiąc to, Dubois ciągle pisał.
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/647
Wygląd
Ta strona została przepisana.