spoglądając z przerażeniem na niego. Cóż ci jest? bledniesz.
— Ja!... nie, nic, nic, nic mi nie jest, odpowiedział, zostając znowu przez siłę woli panem samego siebie, i pocałował z uśmiechem ręce Heleny.
— Do widzenia się jutro! wymówiła.
— Do zobaczenia się jutro!
W téj chwili ukazał się książę we drzwiach i Gaston pobiegł ku niemu.
— Jaśnie oświecony panie, przez litość zrób wszystko co możesz, ażeby Helena żoną moją została. A jeżeli tego nie dopniesz, to mi przysięgniéj, że zostanie córką waszej ekselencyi.
Książe uścisnął ręce Gastona. i ze zbytku wzruszenia nic wymówić nie mógł.
Helena przystąpiła bliżéj a Gaston zamilkł z obawy, by czegoś nie dosłysłała. Podał rękę Helenie, która czoło ku niemu schyliła; łzy ciche spływały po jéj licu. Gaston przymknął powieki ażeby tych łez nie widział i sam nie zapłakał.
Potrzeba było pożegnać się; zamienili
Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/641
Wygląd
Ta strona została przepisana.