Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/64

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

ku, nie chodzi bynajmniéj o zasługę być dobrym chrześcianinem, ale raczéj dobrym współbiesiadnikiem. Lecz drwię z takiego towarzysza, jak pan jesteś. Wołałbym samego ś. Augustyna.... choćby i po nawróceniu jego.
Młody książe zadzwonił. Wszedł lokaj.
— Odprowadź tego pana i poświeć mu, wyrzekł tonem pełnym godności, Co do mnie, odjadę za kwadrans. Masz pan swój powóz, kawalerze?
— Nie, nie mam.
— W takim razie, mój jest na rozkazy twoje. Przykro mi, że nadal nie mogę korzystać zeznajomości z panem. Ale już powiedziałem: nasze upodobania różnią się zupełnie z sobą, nadto wracam na wieś.
— Tam do licha! czyliżby wyprawił swojego współbiesiadnika, by sam z kobietami pozostać.
— Byłoby to zabawnie, odrzekł rejent, ależ tak nie jest.
W tym czasie, kawaler się oddalił, a Ludwik Orleański zostawszy sam z dwiema na dobre spiącemi kobietami, wyciągnął