Przejdź do zawartości

Strona:PL A Dumas Córka rejenta.djvu/605

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

Gaston uczuł, jakby mocne ściśnienie w skroniach, a krwawy obłok przesunął się przed oczami jego. Czuł, że mu się zmysły błąkają; i dla tego milczał, by nic ubliżającego godności własnéj nie wymówił. Ale o ile to wrażenie było silném, o tyle i nagłém: powoli wracała zwykła pogoda na jego czoło, krew młoda znowu zrumieniła lica, a usta otoczył niby uśmiech pogardy.
— Więc dobrze, przemówił, jestem każdej chwili gotów, gdy rozkaz królewski nadejdzie. Radbym tylko wiedział, czyli zanim umrę, będzie mi wolno zobaczyć niektóre drogie mi osoby i prosić króla o jedną łaskę.
Oczy d’Argensona zaiskrzyły się radością złośliwą.
— Mówiłem panu, że się z tobą względnie obchodzić będą; mogłeś mi to więc wcześniéj był powiedziéć, a łaskawość króla byłaby może życzenie pańskie uprzedziła.
— Pan jesteś w błędzie, odpowiedział